©  Janusz Leon Wiśniewski

 

Niewierność        (fragment opowiadania)

……….

Pierwsze wakacje po studiach spędziła praktycznie w Warszawie. Paweł zmienił firmę i nie mógł wziąć urlopu. Od października miała rozpocząć studia doktoranckie. Dawno ustaliła z promotorem, że pracę będzie „pisać z Freuda”. W tygodniu chodziła do biblioteki, czytała, robiła notatki. Czasami jeździła do Krakowa, gdzie na stałe mieszkał jej profesor. Weekendy przeważnie spędzali z Pawłem w Poznaniu. Czasami miała wrażenie, że rodzice bardziej cieszą się z obecności Pawła niż jej. Szczególnie jej ojciec.

Agnieszka, gdy była akurat w Poznaniu zachowywała się... schizofrenicznie. Tak by to nazwała. Z jednej strony bezpośrednio i demonstracyjnie unikała Pawła, a z drugiej nie pozwalała, aby nie zauważał jej obecności. Gdy oni z rodzicami około południa jedli na tarasie spóźnione sobotnie śniadanie potrafiła pojawić się w ogrodzie i opalać się prawie nago - nie licząc kilku sznurków wokół bioder i pod tatuażem oraz mikroskopijnego trójkąta na podbrzuszu - w ogrodzie dokładnie na przeciwko ich stołu. Jej ojciec przesuwał stopniowo i najciszej jak się dało krzesło, aby lepiej widzieć, Paweł przestał mówić, ona czuła się niezręcznie z budzącą się w niej nieznaną dotychczas zawiścią, a jej matka odwrócona do ogrodu plecami nie wiedziała o co chodzi.

Obnażona seksualność przy rodzinnym śniadaniu na tarasie szeregowca pod Poznaniem! Freud miał rację. Seksualne libido jest w ludziach zawsze i wszędzie. Krytykowano go nieustannie za to, że ciągle musi mówić o płciowości, zarzucano mu, że ta myśl nim zawładnęła, że uczynił z niej numinosum, czyli świętość, którą trzeba otoczyć „bastionem” i uczynić z niej „dogmat”. Namiętnie i bez rezultatu przekonywał do tego Junga. A jednocześnie nie potrafił zdobyć się na to, aby nadać jej mistyczny, religijny sens. Ograniczał się wyłącznie do biologicznego. Uświęcając biologię bliżej się jest Darwina niż Mojżesza. W Darwina nie można nawet wierzyć. Darwin nie potrzebuje dogmatów i kościołów ponieważ sam się naukowo dowodzi. Darwinowi można więc co najwyżej uwierzyć. Co nie przeszkadza, aby pragnąć go ukrzyżować. Jak najbardziej. Tego chcieliby, ale niestety o prawie dwa wieki za późno, co najwyżej niektórzy bardzo zacofani farmerzy z południowych stanów USA. Może dlatego Freud podobnie jak Darwin byli tak zgorzkniali. Obydwaj poszukiwali prawdy niszcząc po drodze iluzje i obydwaj postawili na biologię. A to był najgorszy z możliwych wyborów. Ludzie z całej mocy będą wypierać się swojej zwierzęcości.

Paweł i jej ojciec nie wypierali się jej zbyt mocno jedząc jogurt, popijając kawę i wpatrując się zwierzęco w sterczący biust Agnieszki. W pewnym momencie nie wytrzymała i zapytała:

 

- Tatuś, mam ci przynieść okulary?

- Nie, nie... tak tylko patrzyłem na żywopłot. Chyba go przytnę dzisiaj...

- odpowiedział zmieszany.

 

Wstała bez słowa od stołu i podeszła do Agnieszki klękając na trawie przed jej leżakiem. Zasłoniła Freuda swoimi plecami. Mężczyźni natychmiast wrócili do rozmowy. Mama zaczęła zbierać naczynia ze stołu...

.................